[Poniższy tekst jest kontynuacją artykułu -> przeczytaj część I]

 

Wielką zasługą Fałata – reformatora Szkoły Sztuk Pięknych – było powołanie na profesorów m.in. Jacka Malczewskiego, Leona Wyczółkowskiego, Józefa Mehoffera, Józefa  Pankiewicza, a przede wszystkim Jana Stanisławskiego, wielkiego autora maleńkich pejzaży, pedagoga, który wyprowadził w plener studentów nowej katedry pejzażu. Szkoła Stanisławskiego (pod egidą Fałata) wydała tak znakomitych młodopolskich pejzażystów jak Kamocki, bracia Czajkowscy, Filipkiewicz, Szczygliński.

Julian Fałat "Widok Krakowa", 1898 rok, źródło: Państwowe Zbiory Sztuki Kraków - Wawel (dzieło zaginione)

Julian Fałat „Widok Krakowa”, 1898 rok, źródło: Państwowe Zbiory Sztuki Kraków – Wawel (dzieło zaginione)

W czterdziestym siódmym roku życia ogromnie popularny autor scen myśliwskich,   pejzaży z łosiami oraz niezliczonych wersji iluzjonistycznego Potoku wśród śniegu, Fałat poślubił włoską arystokratkę, młodziutką Marię Luizę Comello de Stuckenfeld. Piękna dama (sportretowana m.in. w rzeźbiarskim popiersiu przez Konstantego Laszczkę, również powołanego na profesora przez Fałata), była postacią nietuzinkową, budziła w Krakowie zainteresowanie nie mniejsze niż Dagny Juel Przybyszewska. I ona (w której żyłach, plotkowano, miała płynąć krew Franciszka Józefa) podzieliła los Dagny; mgła tajemnicy spowija okoliczności jej nagłej śmierci podczas w Karlsbadzie, gdzie bawiła w roku 1916, gdy trwała wojna i Kraków był twierdzą.

Julian Fałat "Jelenie", 1909 rok, źródło: Salon Dzieł Sztuki Connaisseur

Julian Fałat „Jelenie”, 1909 rok, źródło: Salon Dzieł Sztuki Connaisseur

Jej odejście wpłynęło negatywnie na stan ducha trojga nagle osieroconych dzieci, ale te nieszczęścia to osobna historia. Malarz był wtedy w Legionach, zaciągnął się w 1915, jako korespondent wojenny w kampanii wołyńskiej malował portrety oficerów, m.in. Władysława Sikorskiego.

Nie rozstawał się z pędzlem. Choć wcześniej, w 1910, wobec strajku studentów Akademii Sztuk Pięknych, usunął się ze stanowiska rektora i przeszedł na emeryturę, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, z piękną karta legionowa, włączył się w budowę zrębów II Rzeczypospolitej. Początkowo zamieszkał w Toruniu, gdzie skupił wokół siebie dyplomatów i ludzi kultury, założył Konfraternię Artystów, po śmierci syna zorganizował Towarzystwo Opieki nad Dziećmi i na siedzibę ośrodka ufundował własny dom.

Konstanty Laszczka "Głowa Julianowej Fałatowej (Portret Marii Comello), źródło: Desa Unicum

Konstanty Laszczka „Głowa Julianowej Fałatowej (Portret Marii Comello),
źródło: Desa Unicum

Julian Fałat "Portret pułkownika Władysława Sikorskiego", 1917 rok, źródło: Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

Julian Fałat „Portret pułkownika Władysława Sikorskiego”, 1917 rok,
źródło: Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

Potem przez blisko dwa lata sprawował urząd dyrektora Departamentu Sztuki przy Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Po roku 1922 opuścił Warszawę. Ustąpił ze wszystkich stanowisk, wrócił do sztuki w najczystszej postaci. W Bystrej, u stóp Klimczoka w Beskidzie Śląskim, miał od dwunastu lat willę, dobudował modrzewiową pracownię i już nieczęsto ruszał się stamtąd. Chyba że do Wadowic, do Kamiennego Domu Emila Zegadłowicza, na kilkudniowe posiady grupy poetów beskidzkich Czartak.

Julian Fałat "Pejzaż jesienny z Bystrej", po 1902 roku, źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

Julian Fałat „Pejzaż jesienny z Bystrej”, po 1902 roku, źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

Nie był człowiekiem szczęśliwym, życie nie szczędziło mu ciosów, w malarstwie jednak nie pozostawił złowrogiej, fioletowawej czerni. Był wprawdzie malarzem wszechstronnym – o czym dowodzi choćby oryginalnie zakomponowany, olejny  Autoportret przeznaczony do słynnej kolekcji Ignacego Korwin-Milewskiego – ale niezrównane mistrzostwo osiągnął w akwareli. Swojskie motywy, krajobrazy poleskie, białoruskie, widoki Krakowa, w tym rozmaite wersje weduty z Bramą Floriańską i Barbakanem, obserwowanej z okien gabinetu rektora, przekonują, że artysta, nie rezygnując z rysunkowej precyzji, nie lekceważył osiągnięć francuskich impresjonistów. Nieobcy mu był nawet dywizjonizm, ale zwiewność uzyskiwał zarówno poprzez stosowanie szerokich plam z rozlewającym się, precyzyjnie kontrolowanym kolorem, jak i dzięki umiejętnemu pozostawianiu papieru nie dotkniętego pędzlem. Naśladowcy Fałata odpadli w podbiegach. Dlatego był jedyny.

Julian Fałat "Autoportret z paletą", 1896 rok, źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

Julian Fałat „Autoportret z paletą”, 1896 rok,
źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

Julian Fałat "Świteź", 1888 rok, źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

Julian Fałat „Świteź”, 1888 rok,
źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

Źródła:

  • Maciej Masłowski, Julian Fałat, Warszawa 1964.
  • Mieczysław Wallis, Julian Fałat, Łódź 1947.
  • Julian Fałat, Pamiętniki, Warszawa 1935.

Autor: Marek Sołtysik

Prozaik, poeta, dramaturg, krytyk sztuki, edytor, redaktor, artysta malarz i grafik, ilustrator, był pracownikiem w macierzystej Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, w której ostatnio sporadycznie wykłada. Od roku 1972 publikuje w prasie kulturalnej. Autor kilkudziesięciu wydanych książek oraz emitowanych słuchowisk radiowych, w tym kilkunastu o polskich artystach, prowadzi także warsztaty prozatorskie w Studium Literacko-Artystycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Ulubiony artysta: Rafał Malczewski.

zobacz inne teksty tego autora >>