Jest w Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie Polonia, duży, ale niedokończony obraz Jana Matejki (18381893), malowany po upadku powstania styczniowego w pracowni… Nie, nie przy Floriańskiej 41, w urządzonym przez artystę w wieku dojrzałym po podziale majątku „Domu Matejki”, będącym oddziałem Muzeum Narodowego w Krakowie, lecz przy ul. Krupniczej 5, w podworcu. To tam, z wilgotnej, źle opalanej przybudówce dwudziestopięcioletni Matejko znalazł miejsce na pracownię w byłym atelier fotograficznym, korzystając z tego, że jego przyjaciel, fotograf Rzewuski wzbogacony, przeniósł się do rezydencji przy ul. Kolejowej (dziś Westerplatte). W próchniejącej budzie przy Krupniczej – gdzie także w wynajętym mieszkaniu od frontu będą się rodzić jego pierwsze dzieci Matejko namaluje dwa najlepsze spośród wielkich płócien – Kazanie Skargi i Rejtana.  Między jednym a drugim płótnem powstanie właśnie Polonia, malowana wprawdzie przede wszystkim brunatem Van Dycka, czernią i ziemistymi ugrami, lecz nie monochromatyczna, rzecz świetnie skomponowana, wyrwana z serca, po upadku powstania styczniowego tak niesamowicie patriotyczna, że sam młody malarz, aby chronić młodą ciężarną żonę przed skutkami represji, zdejmie z blejtramu płótno (158 × 232 cm) z Polską o rysach żony, zakuwaną w kajdany, zwinie je w rulon, wsunie za piec i zapomni o niej na długie lata. Tu nie ryzykował. Miał dużo do powiedzenia w swoich zaczętych i projektowanych obrazach, dlatego nie nadawał się na ofiarę. Należał do przedburzowców, wspólnie z Bałuckim, Szujskim, Kotsisem, rzeźbiarzem Parysem Filippim przygotowujących moralnie młodzież przed powstaniem do czynu zbrojnego, łożył na cele powstańcze, próbował przewozić broń do obozu Langiewicza w Goszczy, ale przede wszystkim tworzył, angażując się dążenia wolnościowe nie wprost wprawdzie, ale z dojmującą intensywnością.

Jan Matejko, Reprodukcja fotografii wykonanej w 1862 r. w zakładzie fotograficznym Sebald z Krakowa, źródło:  Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jan Matejko, Reprodukcja fotografii wykonanej w 1862 r. w zakładzie fotograficznym Sebald z Krakowa, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jan Matejko (1838-1893) "Polonia 1863 (Zakuwana Polska)", 1864 rok, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Jan Matejko (1838-1893) „Polonia 1863 (Zakuwana Polska)”, 1864 rok, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Jak doszło do tego, że w tamtej budzie na krakowskim podworcu nastąpiła erupcja talentu Matejki? Raczej niewyróżniający się student krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych, ale ze stypendium rządowym, studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium pod kierunkiem Hermanna Anschütza, gdzie otrzymał medal za rysunek i zapadł na tyfus, a po wyzdrowieniu, dokończeniu Otrucia królowej Bony i udanych manewrach w celu wywinięcie się od służby wojskowej, studiował przez dwa miesiące w Akademii wiedeńskiej u Christiana Rubena. Dlaczego tak krótko? Matejko malował studium do kompozycji Jan Kazimierz na Bielanach podczas pożaru Krakowa, profesor Ruben, który przyszedł robić korektę, odezwał się dobrodusznie, na pewno bez złych zamiarów: Sytuacja wymaga, aby król klęczał.

Królowie polscy przed nikim nie klękali – powiedział Matejko, spakował manatki, wysłał koleją pozaczynane obrazy i wrócił do rodzinnego Krakowa. Tam, w niewielkiej pracowni wynajętej w kamienicy Fischera „pod Konikiem” w Rynku Głównym na linii AB namaluje arcydzieło – Stańczyka.

Może jeszcze nie wie, że właśnie stał się wielkim malarzem, ale wie, że jest zakochany. Poza tym snują się w jego wyobraźni historiozoficzne wizje, tymczasem krwawe wypadki poprzedzają wybuch powstania styczniowego. Artysta przenosi się na Krupniczą, nie bacząc na to, że trzeba by w tej budzie dokonać remontu. Przynajmniej okien i pieca. Szkoda mu na to czasu. Kazanie Skargi to pierwsze olbrzymie płótno, które wyjdzie z pracowni. Pozostawi na długo z otwartymi ustami nadwiślańskie środowisko twórców i krytyków. Następnego kolosa, którym jest Rejtan – Upadek Polski, zgromi Józef Ignacy Kraszewski słowami, w których pobrzmiewa klątwa: „Piękny obraz, ale zły uczynek; policzkować trupa matki nie godzi się!”. Rejtan w trakcie tworzenia wzbudzi zachwyt Artura Grottgera, bliskiego kolegi Matejki. Grottger odwiedził malarza niespodzianie po drodze w wakacyjnego Grybowa do Wiednia. Z listów do narzeczonej wynika, że jego, który już był twórcą patriotycznych cyklów rysunkowych, zdopingowała do wzmożonej pracy potężna siła sugestii ożywiająca obrazy Matejki, nie wprost dodając ducha uciemiężonym Polakom. Czy Grottger korzystał z tych samych materiałów co Matejko? Po wypadkach warszawskich 27 lutego 1861 roku, kiedy spod ręki Rosjan poległo pięciu spośród demonstrujących Polaków, a miesiąc po ich manifestacyjnym pogrzebie, który się odbył 2 marca, ogłoszono Żałobę Narodową, na prośbę Matejki warszawski wydawca Gebethner przysłał mu za kordon naturalistyczne zdjęcia pięciu poległych. Matejko nigdy nie malował wprost; jego głębokie wizje różniły się od scen rysowanych przez Grottgera, wymownych, lecz ilustracyjnych. Zmarły niedawno wybitny historyk sztuki Janusz Wałek zauważył, że Matejko tym się różnił od monachijskich i wiedeńskich świetnych kronikarzy historii, że oprócz wydobycia plastyczności przedmiotów, na których ongiś spoczywały ręce królów, uczonych, kochanków i zdrajców, malując stwarzał takie warunki, które, aby dać obrazowi ożyć, i ożyć na obrazie, musiały dostać zastrzyk gorącej krwi. Między innymi Matejko nie ustawał w staraniach, by brać za modeli swoich współczesnych. Koledzy artyści, krewni, uczeni, lekarze, arystokraci, żebracy, także chłopi, Żydzi z krakowskiego Kazimierza. I wreszcie on sam – syn osiadłego w Krakowie Czecha Franciszka Matieyki i Karoliny z Rossbergów, z niemieckiej rodziny, od kilku pokoleń w Krakowie. Rysy Jana Matejki rozpoznajemy w licznych wizerunkach Stańczyka, Bartłomieja Berrecciego, Jana Kazimierza, wreszcie – z okresu pierwszych gwałtownych miłosnych uniesień – Zygmunta Augusta obejmującego Barbarę Radziwiłłównę.

Zacznę od ran” – powiedział malując Polonię z alternatywnym tytułami: Rok 1863 i Zakuwana Polska.

Fragment obrazu "Polonia 1863 (Zakuwana Polska)", Teodora z Giebułtowskich Matejkowa jako Polska zakuwana w kajdany, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Fragment obrazu „Polonia 1863 (Zakuwana Polska)”, Teodora z Giebułtowskich Matejkowa jako Polska zakuwana w kajdany, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Polonia to płótno w charakterze szkicu malarskiego, ale – uwaga – i szczęśliwie, i świadomie zatrzymane przez twórcę na tym etapie, kiedy niczego w żadnej partii obrazu nie jest ani za mało, ani za dużo. Tak podczas pracy postępowali mistrzowie, żeby odchodząc od sztalugi po każdym seansie malarskim pozostawić obraz wprawdzie oczywiście wciąż nie ukończony, ale w stanie harmonijnym do tego stopnia, że w razie nagłej śmierci malarza można byłoby płótno oprawić i eksponować. W centrum alegoria Polski (pozowała poślubiona właśnie Matejce Teodora z Giebułtowskich, jedyna wielka i trudna miłość) zakuwana w kajdany kobieta w czarnej sukni. Od niej, klęczącej na płycie nagrobnej, od Polski na grobach przedków, jest siłą odrywana Ruś, personifikowana jako kobieta w bieli (pozowała powinowata, z Serafińskich). Litwa to na obrazie martwa, obnażona kobieta, leżąca we krwi, ofiara gwałtu i mordu. Umundurowani oficerowie to osławiony Wieszatiel, generał-gubernator wileński Michaił Murawjow, który z okrucieństwem stłumił powstanie styczniowe na Litwie, i półobrócony generał Fiodor Berg, który stłumił powstanie w Królestwie Polskim i przyczynił się do pacyfikacji wsi i miasteczek, gdzie mieszkańcy udzielili pomocy powstańcom styczniowym. Na ścianie dokument nie do wymazanie: manifest proklamujący wybuch powstania styczniowego. Kościół sprofanowany przez rosyjskich żołdaków to scena, na której rozgrywa się matejkowska pół-alegoria z akcentami dojmującego realizmu. Żołnierze rosyjscy piją z mszalnych kielichów, przystroili się, ponurzy szydercy, w szaty liturgiczne. Grupę zesłańców, przed wywozem na Syberię, pod nadzorem żołnierzy pod bronią, otwiera powstaniec z ręką na temblaku, w gniewie, uspokajany przez kapucyna. Murawjow dotyka końcem szabli martwą kobietę-Litwę; co może jeszcze rosyjski żołdak? Może prawie wszystko, więc dźga bagnetem rzeźbę przestawiającą Chrystusa wiszącego na krzyżu. Rozpacz i drwina.

Fragment obrazu "Polonia 1863 (Zakuwana Polska)", Berg i Murawjow, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Fragment obrazu „Polonia 1863 (Zakuwana Polska)”, Berg i Murawjow, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Fragment obrazu "Polonia 1863 (Zakuwana Polska)", szabla Murawiewa dotykającą martwej kobiety, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Fragment obrazu „Polonia 1863 (Zakuwana Polska)”, szabla Murawiewa dotykającą martwej kobiety, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Jesienią 1948 roku Pablo Picasso, uczestnik odbywającego się we Wrocławiu Światowego Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju, przedłużywszy pobyt podróżował po Polsce. Oglądając w Krakowie kolekcję Książąt Czartoryskich, nie mógł się oderwać od jednego obrazu. Stał wpatrzy przez kilka kwadransów przed niedokończonym, lecz pełnym wyrazu płótnem Jana Matejki Polonia. Co tak zafrapowało wielkiego hiszpańskiego malarza? Przecież nie tematyka. Nawet nie treść, którą dopiero potem mu objaśniono. On, artysta, był pod wrażeniem artystycznej siły nieżyjącego kolegi z Polski. W momencie zetknięcia się spojrzenia oryginalnego, wolnego twórcy z płótnem z poprzedniej epoki, w którym jest autentyczność i niezależność pochodząca z tej samej rodziny – zaiskrzyło.

Fragment obrazu "Polonia 1863 (Zakuwana Polska)", ranny powstaniec, którego zaciśniętą gniewnie pięść powstrzymuje łagodnym gestem zakonnik, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Fragment obrazu „Polonia 1863 (Zakuwana Polska)”, ranny powstaniec, którego zaciśniętą gniewnie pięść powstrzymuje łagodnym gestem zakonnik, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Fragment obrazu "Polonia 1863 (Zakuwana Polska)", postać dźgającą bagnetem wiszącego na krzyżu Chrystusa oraz młoda osoba ze skrzyżowanymi w geście rozpaczy rękami, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Fragment obrazu „Polonia 1863 (Zakuwana Polska)”, postać dźgającą bagnetem wiszącego na krzyżu Chrystusa oraz młoda osoba ze skrzyżowanymi w geście rozpaczy rękami, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

 

Źródła:

  • Kwerendy autorskie, własne artykuły w „Gazecie Krakowskiej”, „Przekroju”, „Sycynie”, Marek Sołtysik, Klan Matejków, Warszawa 2019, tamże ważniejsze źródła.

Autor: Marek Sołtysik

Prozaik, poeta, dramaturg, krytyk sztuki, edytor, redaktor, artysta malarz i grafik, ilustrator, był pracownikiem w macierzystej Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, w której ostatnio sporadycznie wykłada. Od roku 1972 publikuje w prasie kulturalnej. Autor kilkudziesięciu wydanych książek oraz emitowanych słuchowisk radiowych, w tym kilkunastu o polskich artystach, prowadzi także warsztaty prozatorskie w Studium Literacko-Artystycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Ulubiony artysta: Rafał Malczewski.

zobacz inne teksty tego autora >>