[Poniższy tekst jest kontynuacją artykułu -> przeczytaj część I]

 

Należał do najbardziej pracowitych artystów Młodej Polski. Nie powtarzał się w swojej sztuce; oddawał zamówione dzieło w pełni świeżości, choć – jak w przypadku witrażów w gotyckiej katedrze św. Mikołaja w szwajcarskim Fryburgu – pracował nad nim kilkadziesiąt lat. I – ryzykując – zaskakiwał.

Choć był pod presją niezliczonych zamówień – projektował witraże i polichromie, w setkach świątyń, instytucji, domów prywatnych, pałaców – namalował po raz trzeci, i tym razem tylko dla siebie, Różę Saronu.

Tak zatytułował naturalnej wielkości portret sławnej krakowskiej modystki, Zofii Minderowej, prowadzącej luksusowy dom mody przy ul. Gołębiej. Dama, w całej postaci, w wytwornej wieczorowej sukni, usiadła na tle parochetu, kotary z synagogi z przebogatym ornamentem wyznaczanym zgrabną, apetyczną kreską. Tak, to bez żadnych dwuznaczników biblijna oblubienica z Pieśni nad pieśniami.

Józef Mehoffer "Róża Saronu – Fantazja ornamentalna", 1923 rok, źródło: Muzeum Mazowieckie w Płocku

Józef Mehoffer „Róża Saronu – Fantazja ornamentalna”, 1923 rok, źródło: Muzeum Mazowieckie w Płocku

Józef Mehoffer "Róża Saronu", 1923 rok, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Józef Mehoffer „Róża Saronu”, 1923 rok, źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

Zadziwiające odwagą formalną stacje Męki Pańskiej w krakowskim kościele Franciszkanów malował Mehoffer w latach 1933–1946. Tak, to nie tylko 1933–1935. Zatarła się w nowszych opracowaniach prawda o starym i chorym artyście, który na początku II wojny światowej aresztowany przez Niemców we Lwowie i internowany w obozie w Asch, po pół roku uwolniony w wyniku interwencji rządu włoskiego na prośbę kardynała Hlonda, wraca do swojego domu w Krakowie, gdzie będą go cieszyć konspiracyjne koncerty i gdzie właśnie dokończy pracę nad dużymi płótnami, których część wówczas już od lat wisi u Franciszkanów w posępnej kaplicy Męki Pańskiej.

W wieku chłopięcym godzinami oglądałem te przedziwne obrazy byłego członka Vienna Secession i awangardowego Hagebundu w czasie ich malowania. Bezwzględnie, rzekłbym, kolorowe, z postaciami obwiedzionym nerwową kreską jakże precyzyjnego konturu, są same w sobie misterium: towarzyszą męce Zbawiciela. W tych rozedrganych obrazach jest obok pewnego naturalizmu cierpienia łzawa powaga na przemian z powstrzymywaną radością przewidywanego tryumfu prawdy, zawartą w zmartwychwstaniu ofiary.

Jest ona w gołębiach, które zdają się być zawsze i wszędzie na falach alfa, w tle Drogi Krzyżowej, gdzie suszy się czyjeś pranie. Twarze przygodnych obserwatorów przypominają widzowi znajomych, jak w ołtarzu Wita Stwosza, święta Weronika wystrojona jest… w strój huculski. Ciapnięta połać burzowego nieba nad Golgotą, błyskawice, które, zda się, zastygły nad fioletowym niebem, rozjaśnionym u horyzontu złotawo-żółtym refleksem… Sposób malarskiego traktowania płaszczyzn przywodzi tu na myśl technikę Maurice Denisa, paryskiego kolegi sprzed lat czterdziestu, z grupy nabistów, już nie istniejącej.

Józef Mehoffer "Stacja IV: Pan Jezus spotyka swą Matkę", źródło: franciszkanie.pl

Józef Mehoffer „Stacja IV: Pan Jezus spotyka swą Matkę”, źródło: franciszkanie.pl

Józef Mehoffer "Stacja VI: Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa", źródło: franciszkanie.pl

Józef Mehoffer „Stacja VI: Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa”, źródło: franciszkanie.pl

Józef Mehoffer "Stacja VII: Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi", źródło: franciszkanie.pl

Józef Mehoffer „Stacja VI: Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa”, źródło: franciszkanie.pl

Zaprojektowany przez Józefa Mehoffera banknot stuzłotowy, źródło: Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Zaprojektowany przez Józefa Mehoffera banknot stuzłotowy, źródło: Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Gdy zaczął malować Drogę Krzyżową, która zawiśnie przez ścianę w sąsiedztwie wstrząsającego witrażu Stań się Stanisława Wyspiańskiego, nieżyjącego przyjaciela, nazwanego przezeń Zjawiskiem, był przygotowany do wejścia do obiegu stuzłotowy banknot Narodowego Banku Polskiego właśnie projektu Mehoffera. Wysoki nominał – ot, na rękę, skromne miesięczne uposażenie młodego nauczyciela, a więc nie jakaś obiegówka, lecz pieniądz, który budzi szacunek. Na rewersie artysta umieścił w centrum potężny dąb, który rósł w majątku Mycielskich w podkarpackiej Wiśniowej, gdzie państwo Mehofferowie byli latem gośćmi hrabiostwa. Twórca banknotu zaprojektował także znak wodny: królowa Jadwiga Andegaweńska – jakże by inaczej – prosto z rysunku Matejki. Nie wpływ, lecz przenikający duch Mistrza Jana podczas ich malowania – nie do uniknięcia, podobnie jak w przypadku wpływu na Wyspiańskiego. Nie wprost, a jednak mocno.

W letnich miesiącach – wolnych od zajęć w Akademii Sztuk Pięknych – trzykrotny rektor przebywał z rodziną na wilegiaturach, w cichych, zielonych, nasłonecznionych miejscach, potem we własnej Jankówce pod Wieliczką. A w Krakowie mieszkał w kolejnych domach w ścisłym śródmieściu. W sześćdziesiątym czwartym roku życia roku życia kupił dom na obrzeżach (dziś ścisłe centrum, Krupnicza 26) i to dom, w którym urodził się Wyspiański!

W tym domu namalował tuż po wojnie wstrząsający siłą wyrazu – przy imponującej oszczędności malarskich środków – Autoportret w brunatnym kaftanie. Artysta, wprawdzie wymizerowany, spogląda na widza bez oznak rezygnacji, tak często towarzyszącej starości. Zza szkieł patrzą oczy kogoś – może rzemieślnika, może lekarza – kto należycie wypełnił obowiązek, nie oczekuje aplauzu, ma w głowie plany nowej rzeczy. Umrze w środku lata 1946 roku poza domem, w szpitalu w Wadowicach, dokąd go przewieziono z sanatoryjnych Zebrzydowic.

Józef Mehoffer "Dwór w Jankówce", 1914 rok, źródło: Agra-Art

Józef Mehoffer „Dwór w Jankówce”, 1914 rok, źródło: Agra-Art

Józef Mehoffer "Przed domem (przy ul. Krupniczej w Krakowie)", 1946 rok, źródło: Polswiss Art

Józef Mehoffer „Przed domem (przy ul. Krupniczej w Krakowie)”, 1946 rok, źródło: Polswiss Art

Źródła:

  • Edward Waligóra, Kalendarium życia i twórczości Józefa Mehoffera w pracy zbiorowej Józef Mehoffer / Opus Magnum, Kraków 2000.

Autor: Marek Sołtysik

Prozaik, poeta, dramaturg, krytyk sztuki, edytor, redaktor, artysta malarz i grafik, ilustrator, był pracownikiem w macierzystej Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, w której ostatnio sporadycznie wykłada. Od roku 1972 publikuje w prasie kulturalnej. Autor kilkudziesięciu wydanych książek oraz emitowanych słuchowisk radiowych, w tym kilkunastu o polskich artystach, prowadzi także warsztaty prozatorskie w Studium Literacko-Artystycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Ulubiony artysta: Rafał Malczewski.

zobacz inne teksty tego autora >>